..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia
   » Ogólne

   » Rozgrywka

   » Świat

   Szukaj
>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago

Wesołe miasteczko - opis lokacji



Małe, prowincjonalne miasteczko. Takie, jak setki innych szarych mieścin, gdzie każdy zna ciebie, a Ty nikogo. Kiedyś tu tak było, ale jakiś burżuj otworzył fabrykę części samochodowych i urośliśmy do miary „znaczącej” mieściny. Poczciwy duch prowincji pozostał w nielicznych, ale jest nas o wiele więcej. Wystarczająco, by jakiś neonata wydarł kawałek mojej domeny jako własny teren łowiecki, bez większej szkody dla mojego podniebienia. Zaskakujące, jak ludzie szybko wymazują z pamięci niewygodne wspomnienia. Omijają je wzrokiem, słuchem. W rozmowie z przyjaciółmi nawet nie muszą się wysilać, by niechcący nie wspomnieć o czymś, co budzi wstyd, odrazę, albo po prostu uświadamia im jak wielkimi idiotami są. Hipokryzja, obrazek jak u Suskinda. Kiedy byłem jeszcze śmiertelny, w centrum stało wielkie, kolorowe wesołe miasteczko. Wiesz, diabelski młyn, klaunowie, tandetna muzyczka, która mogła podobać się tylko podbitym żebrakom. Dużo kolorków, ciepła i złodziejstwa tylko po to, by twoja słodka córeczka mogła przez chwilę pośmiać się z jakiegoś idioty z czerwonym nosem. Dobra, może to ma swój urok. Pewnego dnia, w mieście pojawiła się zaraza. Ludzie padali jak muchy, a z populacji Blue Springs pozostała zaledwie garstka ludzi. W tym ja, ale już nie jako człowiek. Dochodziło do zamieszek, a całe wesołe miasteczko, wszyscy mniejsi przedsiębiorcy – zbankrutowali. „Ktoś podlał kilka bud bezołowiówką i przybytek tandetnych uciech spłonął” – tak przynajmniej się mówiło.

Teraz mamy rok 2007. Wszystko stało się takie normalne. Centrum miasta zostało przeniesione na drugi jego koniec, a tereny wesołego miasteczka porastają chwasty. Wszyscy, nie wiem czemu, unikają tego miejsca. Młodzi, w większości nawet nie wiedzą, że należy one do nas. Sam, po tym, co widziałem podczas pożaru, długo walczyłem ze sobą, by spenetrować to miejsce. Nie patrz się na mnie jak na idiotę, tylko posłuchaj. Nikt normalny nie uwierzy, że było to zwykłe podpalenie. Biały, potężny ogień trawił całą powierzchnię placyku. Kilku żuli, którzy podczas epidemii znaleźli tam sobie lokum nawet nie miało czasu na krzyk. Bach! I nagle wszystko pożarte przez płomienie To był piekielny ogień. Gdybym zobaczył to kilka miesięcy później, już jako kainita, pewnie do końca bym ześwirował. Słyszałem już wiele wyssanych z palca historii na temat tego wydarzenia. Jedni uważają, że rząd chciały zatuszować ślady po eksperymentach z wirusami, czego efektem była epidemia, inni mówią o ludziach, którzy udali się tam i już nigdy nie wrócili. Każdy ma swoją własną legendę, w którą wierzy, ale oczywiście nikt nie przyzna się do niej oficjalnie. Jeden z dziennikarzy tutejszej redakcji był moim sługą. Doszedłem do wniosku, że przyda mi się trochę nowych funduszy za jakiś dobry artykuł, dlatego wysłałem go tam, żeby zrobił kilka zdjęć, nagrał na kamerę coś a la Blair Witch Project. Sprzedałby to telewizji i podzielił się ze mną grzecznie zyskami. Był z Nowego Jorku, więc zgodził się bez pytania. Zresztą, nie miał wyboru. Nie wrócił. Na początku myślałem, że uciekł ze sprzętem, który mu zasponsorowałem. Miał mocną psychikę i mógł oprzeć się dominacji. Jednak po dwóch tygodniach, przed drzwiami mojego lokum, na wycieraczce ktoś zostawił ten sprzęt. Zrobił to raczej za dnia. Kamera była potłuczona, ale sprawna. Film na kasecie... no cóż – nudny jak newsy w TV, zresztą mniej więcej w tym stylu. Obrazek, jaki zobaczyłem zakrawał na szczyt kinowej tandety – wielki placyk, potężne, pokryte rdzą potężne koło, wszędzie czerń i groteskowo powykrzywiane elementy karuzel. Bill, bo tak nazywał się młodzik, nagle zaczął wrzeszczeć. W nagraniu pojawiły się szumy, a spokojny kadr przekształcił się w oddalające się po kolei drzewa i karuzele. Chłopak uciekał, nie wiem pzed czym. Nagle, błysk – ekran telewizora zalewia biel. Kończy się taśma. Do tej pory nic z tego nie rozumiem. Pytasz czy to były duchy? Nie, na tym akurat trochę się znam. Już prędzej fae! Wiedziałbym, gdyby w mieście dochodziło do tak agresywnego załamania Zasłony. To musiał ktoś podobny do mnie czy do ciebie. W archiwach miejskich znalazłem coś, co może sugerować, że osiedlił się tu Tzimisce. Jednak, jeśli są one prawdziwe, znaczy to tyle, że mamy do czynienia z czymś bardzo starym. Mam nadzieję, że cokolwiek to jest – teraz śpi.

Śmiejesz się, tak jak reszta. Nie przeszkadza mi to, ale pamiętaj, że jeśli zrobisz coś głupiego, sam za to zapłacisz. Pójdziesz teraz na miasto, zapolujesz na jakąś podchmieloną studentkę i dalej będziesz sobie wmawiał, że jesteś panem świata. Wiedz jedno, są silniejsi i od ciebie, i ode mnie, a z pewnością nie tak uprzejmi jak Żywy Trup stojący przed tobą.


Lord de Seis.
komentarz[8] |

Komentarze do "Wesołe Miasteczko"



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.


© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Corwin Visual
Engine by Khazis Khull based on jPortal
Polecamy: przeglądarke Firefox. wlepa.pl


   Sonda
   Co chciałbyś znaleźć w Elisium?
WoD 2.0
inne podsystemy
więcej artykułów
opowiadania
dyscypliny
historię/politykę
humor
Musisz być zalogowany aby móc głosować.

   Top 10
   O dramie słów...
   Cytaty i wypo...
   Więzy Krwi
   Wampir na sre...
   Podręczniki- ...
   Szpitalik
   Ventrue
   Tremere
   Artur Lafayette
   Gangrel

   Statystyki
userzy w serwisie:
gości w serwisie: 0

   ShoutBox
Strona wygenerowana w 0.039128 sek. pg: